wtorek, 23 czerwca 2015

Spanie z dzieckiem?Ja jestem na tak !



Śpimy razem od urodzenia i mamy się dobrze. Dziecko nie ma problemów ze spaniem w łóżeczku,bo czasem się zdarzy,że go tam odkładam na noc (rzadko ale jednak!).Ale ja mam z tym problem.Cholernie mi go wtedy brakuje. Łóżeczko u  nas jest używane okazyjnie albo jako element dekoracyjny pokoju czy miejsce do przechowywania niektórych rzeczy których nie chce mi sie czasem schować.
W ciąży mówiłam,że NIGDY spać z dzieckiem nie będę,że nakarmię i od razu idzie do łóżeczka-bez dyskusji. Ale wiecie co? zmieniłam zdanie. Po porodzie zabrano mi dziecko na całe 10 dni do innego szpitala.Widziałam go po porodzie aż 5 minut i tyle.Cierpiałam całą sobą. Fizycznie też ale psychicznie najbardziej...Jakim trzeba być wariatem,żeby na drugą dobę po cesarce wypisac się na własne żądanie(chciałam po 20 godzinach ale przekonali mnie,że nie powinnam...Ich strata!) ale ja musiałam tam być. Musiałam się nim nacieszyć. Nim i tymi chwilami,które zostały nam odebrane od razu po porodzie...Nie mogłam być z nim w szpitalu,musiałam tam dochodzić i to bolało jeszcze bardziej,kiedy ktoś matce dziecka podaje konkretną godzinę kiedy ma przyjść do dziecka,kiedy ma wyjść,jak ma się przy własnym dziecku zachowywać!
Płakałam każdej nocy,że on tam jest sam,że ja nie moge go przytulić i mieć obok... Moim marzeniem było to,żeby on leżał obok mnie i czuł się bezpiecznie.Przecież się uspokajał i zasypiał w spokoju gdy tylko podeszłam do inkubatora i głaskałam jego rączki całe w siniakach..



Pierwsza noc w domu...Do 4 rano był szał... Dziecko w łóżeczku wyło w głos... 
U mnie na rękach-cisza.. Ze zmęczenia nie zauważyłam,że dziecko zasnęło u mnie na rękach w rożku.Odłożyłam go o 6 rano obok mnie. Iiii.... tak zostało do dziś. Kocham tą bliskość ! wiem,że karmiąc piersią ta bliskość jest nieporównywalna ale chociaż tak mogę zrekompensować mu tę bliskość,poczucie bezpieczeństwa..
Tata oczywiście na początku się buntował,nie chciał słyszeć w ogóle o tym-był oburzony! ale przywykł i pokochał to tak samo jak ja :) Oczywiście dziecko śpi pod ścianą,ja po środku a tata obok mnie,bo mógłby go przez przypadek przygnieść. I ja od początku mam zakodowane w głowie,że przy dziecku  muszę uważać :)


Zalety według mnie:

  • Wygoda. Idę szykować butlę,nie muszę wyciągać dziecka z łóżeczka-po prostu biorę je w ramiona i karmię,odbekuję,kładę i śpimy dalej :)  A on potrafił wypić z 30 ml mleka za dzieciaka i przysnąć przy tym a po 1.5 godziny budził się znowu na mleko,bo książę zmęczył się ssaniem i wolał przysnąć niż jeść...autentycznie to się zdarzało nawet 5 razy w ciągu nocy....To było okrutne z jego strony!
  • Szybkość działania.Nie usłyszę dzwoniącego domofonu,szczekającego psa ale usłyszę każde stęknięcie mojego dziecka-dosłownie każde ! Budzą mnie nawet jego bąki podczas gdy dzwoniący 20 razy telefon nie daje żadnego sygnału.Zauważyłam,że gdy Młody śpi w łóżeczku to za nim usłyszę jego kwilenie,gadanie z zabawkami to trochę mija...Czasem nie usłyszę i albo on się rozbawi i potem nici ze spania przez najbliższe 2 godziny albo urządzi koncert w środku nocy i tym samym odechce mi się spać.A tak gdy młodzież śpi obok nigdy do tego nie dopuściłam :) 
  • Młody ulewał,aż chlustał. Raz zwymiotował do tego stopnia,że zrobił się siny i dmuchałam mu w twarz,klepałam i mało brakowało a dzwoniłabym po pogotowie z obawy o jego życie. Wyglądało to groźnie,na szczęście to było za dnia. A co jakby to się stało w nocy? Ja bym tego nie usłyszała ? Nie raz w nocy ulał sporą "porcję" i to bezdźwięcznie.On nie wydał przy tym żadnych odgłosów. Słyszałam tylko jak zawartość jego żołądka ląduje na pościeli i tylko taki dźwięk rejestrowałam w nocy... Nie raz musiałam dziecko szybko podnosić żeby się nie zachłysnął. 
  • Skok rozwojowy,kolki,lęk separacyjny,ząbki,choroba-nie,nie...to nie u nas ! Podczas każdego z tych epizodów z grzecznego dziecka robił się mały potwór,który wrzeszczał,kwiczał,mało człowieka nie zabił tym krzykiem! Nie pomagało noszenie,kołysanie,śpiewanie-no nic. Pomagał półmrok w pokoju,ukochany kocyk,smoczuś i oczywiście ukochana mama,która leżała obok i przytulała się do maluszka... momentalny spokój... 
  • Ze względu na wcześniactwo i zaburzenia oddychania po porodzie robiłam za monitor oddechu.Minęło 10 miesięcy i dalej jak ta wariatka sprawdzam czy on oddycha...Ale z mniejszą częstotliwością niż kiedyś... Wtedy to ja budziłam się co chwilę,bo sprawdzałam czy ma się dobrze.Mimo,że nigdy więcej żadnych zaburzeń nie miał ani praktycznie nie chorował to i tak sprawdzałam i sprawdzam do tej pory... To jest niepoważne co ja wyprawiam ale nie umiem się oduczyć tego zwyczaju...
  • A po za tym...Kocham z nim spać :) kocham otwierać oczy gdy widzę tą uśmiechniętą mordkę,która cieszy się całą sobą jakby chciał mi powiedzieć "dzień dobry mamusiu cieszę się,że Cię widzę!". Wtedy chce się wstawać i żadna kawa nie jest potrzebna.Tak samo nie do określenia jest to,że raz była burza a dziecię moje tak się bało,że w środku nocy zaczął się we mnie wtulać,gdzie zazwyczaj śpimy każdy sobie,mało kiedy się przytulamy ze względu wygody,on zawsze odwrócony tyłkiem do mnie a tu nagle tuli się do mnie,jakby szukał bezpiecznych ramion,które pozwolą mu spokojnie spać... Chwilę do zapamiętania na zawsze...Czuję się z nim na prawdę blisko mimo tego,że nie karmię go piersią....
  • Śpi spokojnie :) odkąd skończył 3 miesiące śpi nawet do 10 rano,budzi się o 5  na butlę i tyle.
  • Lepsza odporność. Po swoim dziecku widzę,że on nie choruje,jest zdrowym maluchem. Ale czytałam raz artykuł gdzie napisano,że dziecko śpiące z rodzicami ma lepszą odporność ze względu na to,że jest przyzwyczajony do szczepów bakterii,które maja rodzice. Na ile to prawda? nie wiem. Ale mnie to przekonuje !


Nie śpij z dzieckiem jeśli.....
  • Piłaś alkohol
  • Bierzesz leki nasenne
  •  Jesteś chora
  • Gdy cierpisz na otyłość
  • Brałaś środki odurzające(choć jestem pewna,że jako mama tego nie robisz)
  • Palisz papierosy
  • Niespokojnie śpisz,tj. rzucasz się po łóżku,machasz rękami w czasie spania,lunatykujesz lub nie kontrolujesz po prostu co robisz.Wtedy sobie odpuść jeśli usłyszysz takie przesłanki od swojego partnera,bo zapewne sama nie wiesz,że tak robisz-mogłabys przez przypadek skrzywdzić maluszka.


Nie bój się spać z dzieckiem! Jeśli to Twoja decyzja i Twojego partnera to się nie obawiaj.To jest instynkt-dziecku przez sen krzywdy nie zrobisz,SIDS z powodu wspólnego spania jest mitem,ponieważ częściej zdarza się u dzieci,które zasypiają w łóżeczku. Wiesz,że chcecie tego,że masz miejsce dla waszej trójki na jednym łóżku to śmiało.
Zawsze możesz kupić dostawkę do łóżka i wyjdzie na to samo-i Ty i Twój partner będziecie wyspani.A chwile z maluszkiem po przebudzeniu jak i wtulanie się w jego malutkie ciałko jest bezcenne. Nie zamieniłabym tego na nic innego i nie żałuję ani trochę !A o życie seksualne nie ma się co obawiać... Wtedy kreatywność i wyobraźnia pracują na wysokich obrotach  a seks można uprawiać w każdym zakamarku mieszkania :) 


3 komentarze:

  1. My śpimy razem tylko wtedy gdy Łucja nie może zasnąć u siebie a zdarza się to rzadko. Czasami w nocy się przebudzi to wtedy też biorę ją do naszego łóżka. A rutyna już jest ze o 6 gdy wstanie i zje swoje śniadanie leży ze mną do 9 co jest najpiękniejszym porankiem jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się mieć 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpiękniejszy to fakt,ale jeszcze możesz poleżeć sobie w spokoju do tej 9 :) ja sobie to bardzo cenie,że nie muszę od razu zrywać się z łóżka ale powoli,stopniowo się przebudzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wszysko zależy od tego, jak rodzice podchodzą do wspólnego spania. Nasz maluch np. zasypia między nami, ale później mąż przenosi go do jego łóżeczka.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jeśli zostawisz po sobie ślad.